Lubimy tworzyć. Ze słów, nut, tkanin, włóczek, mulin - nasze osobiste kąciki i wspólną przyjaźń.
Wpis
Taaaak, bo niektórzy już mogliby zwątpić. :) Jesteśmy i dobrze się mamy, choć załapałyśmy obie lenia ciężkiego do robótek wszelakich. Ja tylko czytam, a Gillanek robi wszystko inne. ;) Patrzę się na te moje pozaczynane robótki i wiem, że powinnam, ale. Zawsze jest jakieś ale, które kieruje moje łapki nie tam, gdzie powinny. Może mi się niedługo odmieni, bo ile można, prawda?
Przynajmniej coś tam sobie kucharzymy od czasu do czasu, na przykład wczoraj wyszedł nam pyszny pasztet z soczewicy. Nie będzie zdjęć, bo z braku porządnego blendera nie wygląda on tak jak powinien, ale za to odeślę Was tam, skąd zgapiłyśmy przepis: klik. Naprawdę warto - jest przepyszny! I warto kombinować - my zrobiłyśmy z samej soczewicy, w oryginale jest z soczewicy i cieciorki. Na pewno jeszcze do niego wrócimy. :)
A już ileś dni temu zrobiłyśmy coś, na co przepis "chodził" za mną od kiedy go znalazłam w sieci. Podobno teraz nie ma już w sklepach owocu, który się zwie kaki (albo szaron), ale może Wam się przyda na kiedyś. Dla mnie ten deser to jedno z wielkich odkryć kulinarnych. :) Przepis i piękne zdjęcia znajdziecie tutaj, a nasz efekt poniżej. Quinoa nie jest tak biała jak w oryginale, bo do mleczka kokosowego dodałam trochę mleka sojowego i syropu z agawy zamiast zwykłego cukru, które to składniki zabarwiły mi całość, ale w smaku... poezja. Już tęsknię do następnego razu. :) Choć równie dobrze quinoę można połączyć z musem innych owoców - na pewno całość będzie równie pyszna!

Ale żeby nie było - mam parę krzyżyków do pokazania. :) Pewnie wiele z Was wie, że ciągniemy od długiego czasu RR Cookie Time, który na razie gdzieś tam się pourywał, ale mam nadzieję, że kiedyś nasza kanwa do nas wróci. :) A zanim to nastąpi postanowiłyśmy zrobić do kompletu podobny obrazek o nazwie Tea Time - i wyszywamy go jako nasze małe rr z dwiema uczestniczkami. Gillanek szybko uporała się z pierwszym ciastkiem, a ja męczę dzbanuszek. W sobotę miałam tyle:

A dziś z moją niechęcią do krzyżyków powstało tyle:

Nie jestem z siebie dumna, ale zawsze to kroczek do przodu. Może to błąd, że nie ustaliłyśmy sobie terminów dla kolejnych obrazków, byłaby jakaś motywacja. :P
Dziękujemy za Wasze wizyty i komentarze. Trzymajcie kciuki za nasze chęci do robótek, byśmy się tu i u Was pojawiały dużo częściej. :)
W tym poście kulinarnie wpasowałybyście się do mojej siostry, która kiedyś też zrobiła taki pasztet i do mamy, która lubi różne dziwne owoce :).
Też mam chrapkę na ten haft ale póki co nie mam czasu ...
Ładnie to się tak obijać?:D ja dlatego lubię RR , bo wtedy muszę wyhaftować, a inne hafty leżą:D pozdrawiam
Dawno mnie nie było ale to przez to że nie mogłam hasła wymyśleć do konta :)) Ale dziś mnie oświeciło :D Jedzonko napewno wypróbuję wygląda dziwnie ale napewno w smaku super :) Hafcik jak zawsze bajeczny :)) Pozdrawiam miisia
CANDY
WYMIANKI
O nas
Sporo nas łączy - Deep Purple, haft krzyżykowy, książki, krzyżówki, kawa, gotowanie - i tak dalej, i tak dalej...
Gillanek jest bardziej twórcza, Morsia bardziej uparta w swoich pomysłach. Ale jakoś się dogadujemy. ;)
Kontakt z nami:
Morsia: morsiab(@)gmail.com
Gillanek: gillanek19.08(@)gmail.com

Źródło szablonu: