Przyjaźń pasjami pisana

Lubimy tworzyć. Ze słów, nut, tkanin, włóczek, mulin - nasze osobiste kąciki i wspólną przyjaźń.

Wpisy

  • środa, 27 kwietnia 2011
    • Winter Impressions po raz któryś :)

      No właśnie, zastanawiam się, ile jeszcze będzie tych razy. :) Moja siostra zapytała mnie ostatnio: "To ile jeszcze lat będziesz to haftować?" Niedoczekanie jej... Zawzięłam się i mam zamiar niczego nie zaczynać, dopóki nie skończę tego zimowego obrazka. A co, uparta będę i wytrwała (mam nadzieję ;)). Na dziś mam tyle:

      wt

      Kanwa się wybrudziła w międzyczasie, wygniotła, ale to jest do naprawienia. :) Zostały mi tylko dwie kartki wzoru! :) Bo ostatnio doszła ta część:

      wt1

      Właściwie góra z tej części, czyli kawałek koni i  tło. To ostatnie haftowane półkrzyżykami, czyli teoretycznie szybciej, ale spora ilość kolorów, na dodatek mieszanych, spowalnia pracę. Niemniej cieszę się z tego, co już jest, zawsze to jakiś sukces. :D

      A z wieści o ciasteczkowym RR - dostałyśmy kanwę od Iwonki (WaIwona), o ile się nie mylę to należy ona do Michaliny. Postaramy się jak najszybciej wysłać dalej, chociaż Iwona napisała, że jeszcze nie dotarła do niej kolejna. Ciekawe, co się zakończy szybciej - RR czy moje Winter Impressions. :P

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Winter Impressions po raz któryś :)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      morsia
      Czas publikacji:
      środa, 27 kwietnia 2011 23:51
  • piątek, 22 kwietnia 2011
    • Wymianka książkowa & Wesołych Świąt

      Dziś, zaaferowana pieczeniem sernika, zostałam oderwana od pracy przez nagły terkot dzwonka u drzwi. Domyśłiłam się, że to pewnie paczuszka z Wymianki Książkowej u Sabinki, więc w te pędy pobiegłam otwierać. Szczęściem sernik nie ucierpiał, bo wciągnięta zostałam w miłą konwersację z naszą nową Panią Listonosz (jak każe się nazywać). Temat - imię moje i jej małej córeczki. :)

      Jakież było moje zdziwnienie, gdy okazało się, że dostałam nie paczuszkę, a pakę! Od Alicji, której jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję! ^^ Okazało się, że mamy z Alą podobne zainteresowania, tym milej!

      candysabinka

      Zachwyciła mnie zakładka, a także herbatki w ślicznym, wiosennym woreczku. Wszystko doskonale trafia w mój gust - nawet zapachowa saszetka do torebki pachnie cytrusami, a ja uwielbiam wszystko co cytrynowe! :)

      Książki zapowiadają się bardzo interesująco, więc wiem już, że nie będę się nudziła w te święta... ;)

      Pragnę także podziękować Sabince - jako, że była to moja pierwsza wymianka, dziękuję za zaufanie, możliwość uczestniczenia i miły kontakt. Spodobało mi się, na tej wymiance się nie skończy, hihi... ;D

      Oczywiście nie obyło się bez małej wpadki - miałam pokazać też zdjęcie mojej przesyłki (bo paczka jest już u adresatki). Ale zapomniałam zrzucić zdjęcia z żuczkowego aparatu, który został w Warszawie. Żuczek natomiast jest już w swoim domu rodzinnym. ;P No nic, zapostuję za dni parę.

       

      A Wam wszystkim, którzy nas odwiedzacie, chcemy życzyć wszystkiego najcudowniejszego, cudownej atmosfery, smaków i zapachów, na które czeka się cały rok, wszelkiej pomyślności, radości i nadziei z Nowego Życia, które jest kwintesencją tego wielkanocnego czasu...

      Wesołych Świąt!

      wielkanoc

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Wymianka książkowa & Wesołych Świąt”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      gillanek
      Czas publikacji:
      piątek, 22 kwietnia 2011 21:13
  • czwartek, 21 kwietnia 2011
    • "Na plaży Chesil" - Ian McEwan

      Wreszcie się zmobilizowałam. :) Ostatnio sporo czytam i czasem czuję potrzebę napisania paru zdań o tych moich lekturach. To nie będą recenzje, bo te powinny być uporządkowane i zawierać uargumentowane opinie, a moje zdania to takie po prostu „gorące” wrażenia. Może komuś coś podpowiedzą… :)

      mcewan

      Dziś skończyłam czytać „Na plaży Chesil” Iana McEwana. To trzecia jego powieść, po „Pokucie” i „Betonowym ogrodzie”, która wpadła mi w ręce. Jedno muszę przyznać – trudne, skomplikowane psychologicznie postaci to chyba jego specjalność. I to zwłaszcza te zakamarki ich psychiki, do których my sami niekoniecznie lubimy się wybierać i zdawać sobie sprawę z ich istnienia w naszym życiu.

      „Na plaży Chesil” opowiada o pewnej młodej parze, będącej świeżo po ślubie i chwilę przed wspólnym spędzeniem pierwszej nocy. Wydawałoby się, że to jeden z ważniejszych i pamiętnych momentów we wspólnym małżeńskim życiu. Florence i Edward rzeczywiście zapamiętają te godziny, ale z innego powodu niż mogłoby się wydawać. A wszystkiemu winien stanie się brak komunikacji, rozmowy, otwarcia na drugiego człowieka. Bariera, która nie pozwala przekroczyć własnego schematu zachowań i myśli, który rzutuje na odbiór i interpretację zachowań partnera. Temat znany i niejednokrotnie podejmowany, a jednak wciąż trudny. Myślę sobie, że pokonanie takiej bariery wymaga mnóstwa chęci i wysiłku. Bo przecież dużo łatwiej jest z góry ocenić niż zapytać i wysłuchać. Przyznaję, że też zdarza mi się tak robić, to chyba jest nieuniknione, ale najważniejsze to zapytać, czy zdaję sobie z tego sprawę, czy robię coś, by moja relacja z drugim człowiekiem nie opierała się na domysłach, na moim: „bo mi się wydawało”, „bo myślałam, że ty”. Łatwiej, gdy dwoje ludzi razem stara się nad tym pracować, a najtrudniej, gdy oboje są zamknięci w swoich wyobrażeniach. O tej drugiej opcji opowiada McEwan i robi to moim zdaniem świetnie. Zachowania, myśli, słowa bohaterów są dokładnie i wiarygodnie przedstawione, chciałam wręcz czasem potrząsnąć jednym albo drugim, żeby zdobyło się na kilka szczerych słów…

      Autor wplata w opowiadaną historię wątki dotyczące przeszłości obu bohaterów – ich dzieciństwa, młodości, domów rodzinnych, zamiłowań, początków znajomości – w której może tkwić przyczyna ich obecnych zahamowań. Nie przeszkadzało mi to w odbiorze całości, a nawet pomagało ograniczać zbyt emocjonalne podejście do właściwego wątku. :)

      I choć McEwan nie należy do grona pisarzy, których bardzo lubię, to cenię go za to wnikliwe „wchodzenie” do głów jego bohaterów i pokazywanie nam, do czego jest (albo nie jest) zdolny człowiek i jakie to może rodzić konsekwencje. Jego powieści czyta mi się dobrze, ale wątki, bohaterowie, zdarzenia zostają na jakiś czas w głowie. A od takiej literatury właśnie tego oczekuję.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „"Na plaży Chesil" - Ian McEwan”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      morsia
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 kwietnia 2011 00:41
  • środa, 13 kwietnia 2011
    • Wreszcie zakończone :)

      Zanim nawiążę do tytułu notki, to muszę napisać coś innego... Zdenerwowałam się przez internetowe wynalazki po raz któryś. Po przekroczeniu limitu dodanych zdjęć na bloxie znalazłyśmy z Gillankiem w sieci miejsce, gdzie zdjęcia można spokojnie wrzucać bez limitu i pokazać Wam na blogu. Się okazało, że do czasu, bo od paru dni trwa niestety awaria, a obiecana krótka przerwa wydłuża się dzień po dniu. To znalazłam inne miejsce i zaczęłam zdjęcia przerzucać, żeby Was nie straszyły jakieś wielkie pikselowe litery zamiast obrazków. No i było pięknie, ale dziś niektóre z podmienionych obrazków nie chcą się załadować, choć wczoraj się ładowały. Nie mam pomysłu na to...

      Myślimy sobie z Gillankiem, żeby się przenieść na blogspot... Powiedzcie, proszę, czy tam też obowiązują limity na dodawanie zdjęć? A dziewczyny z blogami na bloxie - z jakich korzystacie stron z hostingiem zdjęć? Miałyście kiedyś takie niespodzianki? Podzielcie się, proszę, bo może ja czegoś do końca nie ogarniam...

      No to się wypisałam. :) Mam nadzieję, że dziś obejrzycie sobie zdjęcia bez problemu, bo finisz dotyczy nie byle czego. :) Nie, to jeszcze nie jest końcówka zimowego obrazka, choć już bliżej niż dalej. :) To tylko (choć dla mnie aż) konik na biegunach, męczony ileś miesięcy i w końcu wymęczony:

      konik

      A najbardziej podoba mi się to, że zdjęcie robiłam wieczorem, przy świetle nowej żarówki, która daje światło takie jak w dzień. Zresztą na dole możecie zobaczyć cień, ale nie wiem, czy mojej ręki, czy głowy. :P

      Drugie, co nam się już wspólnie z Gillankiem udało zakończyć, to puzzle. Przyznam się, że nie lubię układać nieba, wszystkie odcienie puzzli są jak dla mnie takie same, więc niebo jest dziełem Gillanka, za to ja ułożyłam większość gór. :)

      puzzle

      Ja chcę w góry!!! Kocham wędrówki górskimi szlakami... Może w takie zaśnieżone jak na obrazku mnie nie ciągnie, ale takie porośnięte iglakami, z polanami, łąkami, strumykami, spadającymi szyszkami i innymi niespodziankami bardzo... Ktoś się wybiera? Dołączę migiem. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wreszcie zakończone :)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      morsia
      Czas publikacji:
      środa, 13 kwietnia 2011 15:12
  • wtorek, 29 marca 2011
  • wtorek, 22 marca 2011

Kalendarz

Sierpień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Kanał informacyjny

CANDY

WYMIANKI

O nas
Sporo nas łączy - Deep Purple, haft krzyżykowy, książki, krzyżówki, kawa, gotowanie - i tak dalej, i tak dalej... Gillanek jest bardziej twórcza, Morsia bardziej uparta w swoich pomysłach. Ale jakoś się dogadujemy. ;)

Kontakt z nami:
Morsia: morsiab(@)gmail.com
Gillanek: gillanek19.08(@)gmail.com

my


Darmowy licznik odwiedzin


Blogi, na które zaglądamy:

Brzydula
Codzienne życie
Drobiazgi Maknety
En in Tokyo
Gabrysiowe rękodzieło
Hafciki Marty
Haftomania Sebastiana
Haftowane prezenty
Haftowanki-cuda-wianki
Haftowanki Katarzyny
Haftowany blog
Hafty Beaty
It is what I like
Ja kobieta
Kasmatka
Klub szalonych robótek
Kolorowa mulinka
Kolorowe chwile
Koraliki Agi
Krzyżyki i nadmorskie klimaty
Krzyżykowe hobby
Krzyżykownia
Krzyżykowy świat Ewy
Love goes like...
Małe co nieco
Maniak zakupowo-haftowy
Mój świat i hafty
Myśli krzyżykiem pisane
Na przekór nudzie
Pagatkowy blog
Przystanek Kłodzko 3
Roboty ręczne
Robótki babci Vilemoo
Robótki Maleństwa
Robótki myślami pisane
Robótki Renuli
Robótkowa kraina Oli
Robótkowe klimaty
Robótkowe szaleństwa
Sabinkowe czytanie, w obłokach bujanie
Sabinkowe krzyżyki, papiery i nitki
Szafirowy zakątek
Szydełkiem przez duszę i inne katusze
Tin-Tin
W miękkich kapciach
W Pieguchowie
Wynalazki wolnego czasu
Yumi
Zacisze moje
Zielona Czarownica
Życie krzyżykiem przerywane

Źródło szablonu:

Fondos Sholy